+48 77 456 58 16
Pon - Pt: 08:00 - 17:00

Nowa generacja – nowa komunikacja

– „Babciu, nasze zdjęcie ma więcej lajków na Insta, niż na fejsie!” – oznajmiła z zachwytem wnusia. Babcia odpowiedziała – „To wspaniale!”, a wyraz jej twarzy świadczył o tym, że z wypowiedzi swojej wnuczki zrozumiała mniej więcej tyle, ile z lektury listy składników zupki chińskiej. I to listy napisanej po chińsku. [Potrzebujesz tłumaczenia z chińskiego? – kliknij tutaj – przyp. red. ;)]

Powyższa scenka rodzajowa opisuje akt komunikacji językowej, czyli przekazanie treści od nadawcy do odbiorcy. Komunikacja jest udana, jeżeli komunikat trafił od nadawcy do odbiorcy i został zrozumiany zgodnie z intencją nadawcy. To tyle teorii. Wracając do przykładu, spróbujmy zastanowić się, co działo się w głowie babci w związku z otrzymaniem powyższego komunikatu.

  1. „BABCIU” – moja wnuczka zwraca się do mnie, babcia to ja.
  2. „NASZE ZDJĘCIE” – aaaa pamiętam, zdjęcie wnusi z babcią, robiła nam dzisiaj po obiedzie telefonem z takiego wysięgnika. Mówiła coś, że mam zrobić jakiś dziób, bo gdzieś to wrzuci. No to zrobiłam dziób. Co, będzie rzucać telefonem? Ta elektronika taka droga przecież.
  3. „MA WIĘCEJ !@##$^ NA @%@&&@* NIŻ NA &*^%$#$@” – no i fajnie.

Wnuczce nie przyszło do głowy, że babcia może nie zrozumieć jej słów, a nestorka rodu przyjmuje postawę „co-mnie-to-obchodzi” wobec nieznanego świata, w którym przyszło żyć i poruszać się jej wnuczce. Przeszkody komunikacyjne leżą zatem po obu stronach. Czy to błahostka? Być może tak. Natomiast bez wątpienia jest to dołożenie kolejnej mikrocegiełki do muru stojącego na drodze udanej komunikacji międzyludzkiej.

dwie babcie i trzy wnuczki na ławce

Konflikt pokoleń to przeżytek

Trudności komunikacyjne między dziećmi a rodzicami czy wnukami a dziadkami istnieją jak świat światem. Przez specjalistów od zjawisk społecznych zostały nazwane konfliktem pokoleń. Obecnie konflikt pokoleń to kropla w morzu nieudanych komunikacji. Dziś, bez odrobiny dobrej woli, absolutnie niemożliwe jest dogadanie się nawet przez nieskłóconych ze sobą równolatków.

Załóżmy, że Staś i Antoni uczęszczali do tej samej klasy w liceum. Po maturze Staś wybrał się na filozofię, natomiast Antoni zdecydował się na zarządzanie w biznesie. Staś został wziętym poetą, Antoni rozpoczął karierę w korporacji. Obaj są zadowoleni z życia zawodowego i widzą przed sobą świetlaną przyszłość. Gdyby w piątkowy wieczór spotkali się przy kawie, z pewnością napotkaliby poważne przeszkody komunikacyjne. Każdy z nich stosuje inne słownictwo, intonację – można zaryzykować stwierdzenie, że wypowiadają się w zupełnie różnych narzeczach tego samego języka.

Szczególnego statusu doczekała się gwara korporacyjna, zwana też językiem Ponglish. W sieci można trafić na wybitne teksty literatury korporacyjnej, w których fakap goni fakap, wszystko jest asap, zgodnie z brifem i mieści się w dedlajnie. Jeśli więc rzeczony Antoni chce opowiedzieć Stasiowi o jego ostatnio sczelendżowanym kejsie i o niepokoju w związku z negatywnym fidbakiem, otrzymanym od akałnta, a przede wszystkim, jeśli chce, żeby Staś dobrze zrozumiał jego komunikat, musi posłużyć się starą, dobrą polszczyzną.

trzy żaby zasłaniające oczy, uszy i usta

Młodzież orze, jak może

Wspomniana na początku wnuczka rozmawia z babcią tak jak z rówieśnikami i nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu. Natomiast ten sam komunikat wypowiedziany przez wnuczkę wśród swoich znajomych zostanie zrozumiany doskonale.

Młodzież musi ważyć słowa nawet w swoim środowisku. Rówieśnicy potrafią być okrutni i dobrze jest mieć fajnych kolegów. Nikt nie chce zostać skazanym na towarzyską banicję, za posłużenie się którymś z zaśniedziałych zwrotów. A za tym, które słowo jest obecnie na czasie, naprawdę trudno nadążyć. Jeszcze nie tak dawno cool były takie słowa jak cool, siema, pozdro, nara, joł i elo. Teraz są tylko okej.

Obecnie na szkolnych korytarzach królują najczęściej słowa zaczerpnięte z memów, takie jak: wow, jestę, uszanowanko, swag, YOLO. Właśnie internetowe memy są prawdziwą kopalnią neologizmów, w których często ze względów humorystycznych powielane są błędy językowe. W wypowiedziach są wspominani także bohaterowie memów, jak pieseł, typowy Seba i całe rzesze kotełów. Mem sam w sobie również stanowi nową formę komunikacji. Być może właśnie znalezienie nowej płaszczyzny do komunikacji jest odpowiedzią na rosnące problemy z rozumieniem siebie nawzajem.

radosne dzieci rozmawiają

Dynamika języka i co z tego wynika

Nasi pradziadowie nie używali telefonu, nasi dziadowie już tak. Nasi rodzice, my, a także nasze dzieci używamy komórek i smartfonów. Nie o chronologię tutaj chodzi. Wyobraźcie sobie, że prababcie, pradziadkowie i ich przodkowie w ogóle nie znali słowa „telefon”, bo po prostu nie istniało takie urządzenie. Babcie wiedziały, że komórka służy do przechowywania dżemu, a słowo „smartfon” nie obchodziło jeszcze swoich dziesiątych urodzin. Niektóre słowa nie istniały w ogóle albo opisywały coś zupełnie innego. Wyobrażasz to sobie? Albo raczej – imaginujesz to sobie? (słowo „wyobrażać” to również neologizm – na początku swojej kariery był bardzo krytykowany przez językoznawców i, proszę, jak ładnie zakiełkowało na niegościnnej ziemi).

Zasób słów, jakich obecnie używamy do komunikowania się, to rezultat posługiwania się językiem przez całe pokolenia naszych przodków. To, że dzisiaj lampę nazywamy lampą, a nie zwisem, jest wynikiem długotrwałych procesów słowotwórczych, na które wpływ ma wszystko – sytuacja społeczna, gospodarcza, wojny i konflikty, polityka, kultura, sztuka itd.

Język jest żywym organizmem. Wypowiadając się, czy to pisemnie, czy ustnie, sami go kształtujemy. Powielamy błędy językowe, przekręcamy związki frazeologiczne, nasze wypowiedzi są niedbałe, przez co nieświadomie przyczyniamy się do pogarszania jakości języka dla przyszłych pokoleń. Warto przywiązywać większą wagę nie tylko do tego, CO mówimy, lecz także do tego, JAK mówimy.

bla bla bla w dymkach

Szybka
wycena
Zapytanie zostało pomyślnie wysłane.