+48 77 456 58 16
Pon - Pt: 08:00 - 17:00

Tania elegancja w biznesie lub czy dobrze, tanio i szybko jest w ogóle możliwe

„Słowo elegancja pochodzi od łacińskiego terminu „elegantia”, który oznacza, jak czytamy w „Słowniku łacińskim”, „dobry smak, gust, wytworność, wyborowość”. Ze „Słownika języka polskiego” dowiadujemy się, że elegancja to „dobry, wyszukany smak w ubiorze, wytworność w zachowaniu się, wykwintność jakichś przedmiotów”.

Filozofia savoir vivre ujmuje elegancję jako perfekcjonizm w wyglądzie (postawa, ubiór, towarzyszące mu akcesoria) i w zachowaniu, jako szlachetność zewnętrzną – szlachetność wyglądu i tego, co dzisiaj nazywa się mową ciała. Przez analogię określa się też w świecie savoir vivre jako eleganckie pewne reakcje, działania, zachowania – te mianowicie, które można określić jako piękne, które wprost emanują szlachetnością. Elegancja to zatem piękno, wdzięk i zarazem szlachetność (najwyższa jakość) w wyglądzie i zachowaniu. Spokojna i dyskretna (nie krzykliwa), harmonijna, a więc, właśnie, znamionująca dobry smak, gust, wytworność, klasę manifestacja wewnętrznego uposażenia i postawy wobec innych.” (Stanisław Krajski, „Savoir vivre jako sztuka życia. Filozofia savoir vivre”)

Elegancja to zatem nie tylko sposób w jaki się ubieramy, lecz przede wszystkim sposób naszego myślenia i postrzegania świata, wynikający z wewnętrznej potrzeby funkcjonowania w określonym ładzie i tworzenia wartości. To nie tylko sposób wysławiania się czy reagowania, lecz także to, aby mieć do powiedzenia coś, czego inni zechcą słuchać. To sposób postępowania wobec naszego otocznia, tj. wobec osób, zwierząt, przedmiotów itd.

Można by zadać sobie pytanie, czy to byt określa świadomość, czy świadomość określa byt. Obawiam się, że jedno bez drugiego nie istnieje. Jak powiedział Arturo Pérez-Reverte w swojej książce „Mężczyzna, który tańczył tango” (tłum. Joanna Karasek), „(…) elegancja jest do nabycia za pomocą pieniędzy, wykształcenia, pracowitości i inteligencji, jednak do używania jej w sposób całkiem naturalny (…) potrzeba już w wieku niemowlęcym raczkować po perskich dywanach, i to autentycznych. Od kilku pokoleń przynajmniej.”

Jak inaczej moglibyśmy rozpoznać elegancję? „Jest to przede wszystkim coś ponadczasowego i elitarnego, coś, co dobrze oddają słowa „wytworność” i „dystynkcja”, „piękno”, „dyskrecja”, „harmonia”, „umiar” i „styl”. Jest to coś, co wiąże się z odrzuceniem pretensjonalności, krzykliwej przesady, skrajności i, oczywiście, wulgarności i prostactwa. Irena Kamińska-Radomska w swojej „Etykiecie biznesu” pisze, że „możemy być pewni, że wyglądamy elegancko”, gdy nasz strój jest „skromny, DROGI i konserwatywny”.

Jak zatem w świecie pełnym tandety, bylejakości, bubli, imitacji, plastiku i poliestru zachować określony poziom? Jak rozpoznać lub odróżnić elegancję od bezguścia, prostactwa i braku kultury osobistej? I pytanie najważniejsze, czy zawartość portfela automatycznie uczyni z nas ludzi eleganckich?

Aspirując do istnienia w świecie biznesu, eleganckiego wyglądu z pewnością nie zapewni nam sukienka za 40 zł zakupiona za pośrednictwem bardzo popularnej internetowej platformy zakupowej. Dla handlu to idealne rozwiązanie, bo szybciej sprzeda się 100 sukienek za 40 zł niż jedną za 4000 zł. Czasami jednak, gdyby zrobić sobie własny rachunek sumienia, okazałoby się, że wydajemy właśnie w takim schemacie, tj. kupując dużo i tanio, a w godzinie prawdy okazuje się, że nie mamy się w co ubrać i we wszystkim wyglądamy beznadziejnie. A moglibyśmy za te same pieniądze kupić ze trzy porządnej jakości ubrania, które po praniu lub czyszczeniu nie zmienią całej istoty swej materii.

Podobnie rzecz się ma z podejściem do innych dóbr, które są atrakcyjne tylko wtedy gdy zostaniemy przekonani, że właśnie staliśmy się bohaterem, któremu trafiła się okazja pt. tanio, dobrze i szybko. Według takiego modelu próbuje funkcjonować wiele firm na rynku, ale niestety:

  • jeśli ma być tanio i szybko, nie będzie dobrze
  • jeśli ma być dobrze i tanio, nie będzie szybko
  • jeśli ma być dobrze i szybko, nie będzie tanio

Zadziwiające jest to, że w niektórych przypadkach szukamy właśnie rozwiązania drogiego, bo to oznacza, że ten lekarz, dentysta lub prawnik to on dobry jest. Podobny stosunek mamy do samochodów. Tutaj raczej rzeczywistości nie da się oszukać. Bugatti, Ferrari czy Porsche to nie Fiat Punto i nikt z tym nie dyskutuje.

I tak powstaje konflikt: chcemy mieć różne „eleganckie” rzeczy, ale żeby one nie były drogie. Chcemy być ciekawymi i elokwentnymi osobami, ale żeby nie trzeba było się za bardzo nad tym napracować – i w ogóle „po co czytać książki, skoro mi się to do niczego nie przyda”. Chcemy błyszczeć w towarzystwie, ale żeby nikt nie zadawał nam kłopotliwych pytań, a już na pewno nie w języku obcym. Chcemy być jak Coco Chanel, ale już nie zagłębiamy się w historię jej ciężkiej pracy. Sama czerwona szminka, nawet za 300 zł, nie wystarczy. Chcemy być jak James Bond, tylko czy chce nam się chodzić na siłownię, żeby zamienić ten brzuch na taki jaki ma Daniel Craig? I tak ciągle jesteśmy sfrustrowani, niezadowoleni i szukamy winnych.

Ja postanowiłam, że chcę być Jamesem Bondem i jeśli mam z dnia na dzień tracić po trochu życie, to tylko w walce o wyższe cele.

Tekst: Ewa Rogozińska, specjalista z zakresu komunikacji międzykulturowej i etykiety w biznesie, tłumacz przysięgły języka angielskiego

www.e-sowa.eu

Fot.: http://www.denofgeek.com/us/movies/james-bond/257462/james-bond-its-time-to-return-to-absurdity-with-love

Szybka
wycena
Zapytanie zostało pomyślnie wysłane.