+48 77 456 58 16
Pon - Pt: 08:00 - 17:00

Po co nam prawda w komunikacji?

Praktycznie wszystkie istoty żyjące na planecie Ziemia komunikują się ze sobą. To, że zwierzęta na wyższym i niższym poziomie rozwoju komunikują się, stanowi dzisiaj niezaprzeczalny fakt. Co więcej, zwierzęta myślą, czują, odczuwają radość i lęk, są empatyczne, przywiązują się do siebie i do człowieka. Nieraz słyszeliśmy o rozpaczy słoni, które nieustannie latami wracają na miejsce śmierci członka swojego stada, zasypują jego szczątki liśćmi i czuwają. Słonia pewnie nie każdy ma w domu, ale jest mnóstwo właścicieli psów, kotów i innych zwierzaków, które stają się członkami ich rodzin. Z pewnością nie dlatego, że zwierzęta są nieczułymi pluszakami, bo wtedy człowiekowi wystarczyłby sam pluszak.

Odkrycia naukowców ostatnich kilku lat potwierdziły, że także rośliny reprezentują inteligentne życie: zachowują się altruistycznie i myślą. Oczywiście roślina nie ma mózgu, jak mówi prof. Stanisław Karpiński, ale cała jest siecią inteligentnych połączeń i może jako taka być analogiem mózgu. Rośliny ostrzegają się na przykład przed nadchodzącym pożarem lub innymi zagrożeniami. Prof. Stanisław Karpiński daje przykład akacji afrykańskiej, która ma kolce i liście stanowiące bogaty pokarm dla żyraf. „Objadana akacja po 20-30 minutach wysyła chemiczne sygnały do swoich sióstr, że jest intruz, że coś się dzieje, że są okaleczone. Wydziela się wtedy cały koktajl hormonów, które rozprzestrzeniają się w atmosferze i inne drzewa wiedzą, że wydarzyło się coś niedobrego, że mogą być zranione”.

Co istotne w świecie nieludzkim, czyli w świecie zwierząt i roślin oraz w ich systemach komunikacji, istnieje tylko prawda. Żadnemu psu nie przyjdzie do głowy udawać, na przykład, że jest chory, bo nie chce mu się czegoś zrobić.

W świecie ludzkim natomiast wszystko jest na opak. Chętnie udajemy chorobę i nie tylko. Wydaje się, że im bardziej rozwinięty poziom komunikacji, tym mniej w nim prawdy, za to coraz więcej manipulacji. Jedynie dzieci – i to do pewnego roku życia – są wyłącznie „prawdziwe”. Dziecko nie rozumie, dlaczego ma mówić lub zachowywać się w sposób nieprawdziwy i z bezwzględną szczerością powie: „nie lubię tej cioci”. I tu już nadchodzi rodzic, który wyjaśnia dziecku, że nie może tak mówić, bo robi cioci przykrość, choć ciocia zupełnie nie zasłużyła sobie na to, żeby ją lubić. Rodzimy się ufni i nieskalani fałszem, a następnie zostajemy poddawani procesowi wychowawczemu w domu i w szkole.

Arystoteles w „Metafizyce” zdefiniował prawdę w następujący sposób: „Powiedzieć, że istnieje, o czymś, czego nie ma, jest fałszem. Powiedzieć o tym, co jest, że jest, a o tym, czego nie ma, że go nie ma, jest prawdą.” (źródło: Wikipedia). No to spróbujmy. Powiedzmy naszej koleżance, która pyta, jak wygląda, że jest gruba. Wyobraźmy sobie łańcuch następujących po sobie zdarzeń: wyrzuty, żal, obwinianie, płacz, histeria itd., itp. A przecież ona zapytała, czyli chciała wiedzieć (czyżby?). My odpowiedzieliśmy na jej pytanie i powiedzieliśmy prawdę. Nie wartościujemy tego stanu, tzn. nie mówimy, czy to jest dobrze, czy źle lub czy to jest ładne, czy brzydkie. Stwierdziliśmy tylko fakt. Niestety nasza prawda i szczerość okazuje się być co najmniej brakiem delikatności, jeśli nie grubiaństwem.

Anthony Robbins w swojej książce „Obudź w sobie olbrzyma” wykazuje, że podstawą i powodem wszystkich działań ludzi jest uniknięcie bólu (nieprzyjemności, rozczarowania, cierpienia) i doznanie przyjemności (bezpieczeństwa, poczucia wartości, sytości). Całe życie rozgrywa się pomiędzy tymi dwoma stanami bez względu na konsekwencje i prawdę. Stąd na przykład topimy smutki w alkoholu czy bierzemy narkotyki, a w mniej dramatycznym wydaniu obżeramy się czekoladą, żeby uciec od bolesnej rzeczywistości.

Jak pokazuje świat roślin i zwierząt, komunikują się one po to, żeby się wspierać, ostrzegać, bronić siebie i członków swojego stada. Inaczej w świecie ludzi, gdzie – w sytuacjach zagrożenia i lęku o własne bezpieczeństwo czy interes – ludzie nie tylko odwracają się od tych, życie których jest zagrożone, lecz nawet działają na szkodę innych osobników własnego gatunku. To oczywiście duża generalizacja, lecz biorąc pod uwagę na przykład sytuację polityczną, zarówno współcześnie, jak i w przeszłości, ludzkość udowodniła tę tezę w 100 procentach.

Można wysunąć wniosek, że prawda, która pomaga przeżyć zwierzętom i roślinom, ludzi naraża na poczucie braku bezpieczeństwa. Istnieją nawet przysłowia, które zdają się potwierdzać to przekonanie, np. „Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”, „Chcesz się dowiedzieć prawdy o sobie, pokłóć się z przyjacielem”, „Głupi, gdy milczy, za mądrego ujdzie”, „Na nic nauka, kto Boga nie szuka”.

Bardzo nie chcemy znać prawdy, nawet jeśli chodzi o zdrowie lub o związki, w których żyjemy. Ile razy słyszeliśmy „ja tam wolę nie wiedzieć”. Badania pokazują, że wolimy żyć w nieszczęśliwych związkach niż się rozstać i rozpocząć nowe życie. Rozwód, obok śmierci bliskiej osoby i bankructwa, uznawany jest przez psychologów za jedną z najbardziej stresujących sytuacji w życiu. Jesteśmy zatem gotowi poświęcić własne spełnienie i pozostawać w związku, w którym jesteśmy nieszczęśliwi, byle tylko mieć POCZUCIE bezpieczeństwa. Bezpieczeństwo bowiem często interpretujemy jako sytuację niedobrą, lecz znaną.

Prawda ogólnie jest nieprzyjemna i sprawia nam różnego rodzaju ból – od egzystencjalnego do fizycznego. Może to dlatego, że ludzie to jedyne istoty, które mają świadomość przemijania i śmierci. Mimo że na co dzień o tym nie myślimy, mamy świadomość czasowości naszej obecności na ziemi. Wygodniej nam okłamywać się, że idziemy do nieba, choć gołym okiem widać, że idziemy do ziemi. To najbardziej nieprzyjemna prawda. Wolimy więc inną prawdę – bez zadawania niepotrzebnych pytań i bez kwestionowania, chociaż w innych przypadkach szukamy potwierdzenia. Gdy widzimy np. kartkę z informacją „świeżo malowane”, większość z nas sprawdzi palcem, czy to aby prawda. Pójście do nieba natomiast nie budzi w nas żadnych wątpliwości.

W naszej kulturze prawdomówność uważana jest za cnotę. Trzeba jednak mieć wiele odwagi, żeby powiedzieć prawdę sobie i innym.

Tekst: Ewa Rogozińska, specjalista z zakresu komunikacji międzykulturowej i etykiety w biznesie, tłumacz przysięgły języka angielskiego

www.e-sowa.eu

Fot.: newsweek.pl

Szybka
wycena
Zapytanie zostało pomyślnie wysłane.